Wiedza

Każdy, kto chce rozpocząć sprzedaż w internecie, musi najpierw zdecydować jak chce to robić. Możliwości zorganizowania wirtualnego sklepu jest co najmniej kilka, najczęściej jednak wybiera się spośród trzech: stworzenia własnego systemu sprzedażowego, wykorzystania gotowej platformy e-commerce i sprzedaży za pośrednictwem innych serwisów.

Działający e-sprzedawcy i eksperci rynkowi zgodnie potwierdzają, że prowadzenie sprzedaży w internecie jest bardziej efektywne niż w kanale tradycyjnym. Na poziomie rynków globalnych Europa ma tą przewagę, że konsumenci przejawiają widoczne chęci do kupowania produktów cross-border (nie ma granic państwowych w internecie)[1].

Najnowszy sondaż przeprowadzony przez instytut badania opinii publicznej Infas na zlecenie Trusted Shops pokazał ciekawe trendy w nawykach e-konsumentów. Okazuje się, że Mimo przynależności do europejskiej wspólnoty, kupujący w sieci mieszkający w poszczególnych krajach sporo się od siebie różnią. Sklepy internetowe powinny przyjrzeć się tym różnicom i odpowiednio dostosowywać ofertę w zależności od tego czy działają lokalnie czy planują ekspansję na inne rynki.

Jak zwiększyć średnią wartość koszyka, liczbę kupowanych produktów czy zadowolenie klientów? Przed takim wyzwaniem stanął sklep internetowy Militaria.pl. Na polskim rynku działa długo, bo od 1998 roku, zajmując się sprzedażą wiatrówek, akcesoriów strzeleckich, a także szeroko rozumianego sprzętu outdoorowego, ASG, paintball oraz akcesoriów samoobrony. Przy poprawie wskaźników współpracował z firmą Symetria.

Nie opadła jeszcze wrzawa po Penguin Update, a już polski oddział Google Search Quality Team (odpowiadający między innymi za walkę z tzw. „webspamem” i dbający o jakość wyników wyszukiwania w polskiej części Google.pl) przyprawia o palpitację serca webmasterów kilkunastu dużych serwisów internetowych.

E-sklepy w naszym kraju to małe firmy, które nie mają dostępnego towaru, albo oszukają. Często mają kiepską obsługę klienta. taka była obiegowa opinia jeszcze kilka lat temu. Ale, ta percepcja musiała się zmienić…

2008 rok, był wyścigiem polskiego e-commerce na Warszawską Giełdę Papierów Wartościowych. Hoola.pl, Stereo.pl oraz Agito.pl usiłowały załapać się na giełdowy pociąg, przed tym zanim dotrze do Polski krach związany z upadkiem banku Lehman Brothers oraz kryzysem na rynku mieszkaniowym. Był to też czas szybkiego wzrostu e-sklepów związanych z elektroniką użytkową, napędzany przez porównywarki cen, zwiększającą się populację internautów oraz zwiększające się zaufanie do sklepów. Prawie każdy chciał wtedy spróbować zakupu w e-sklepie, by zobaczyć by jest to atrakcyjna forma zakupów. Zakupy w e-sklepach zaczęły tyć „trendy”.

Walka cenowa to najprostszy sposób walki o klienta. Jednocześnie wielu sprzedawców narzeka, że taka walka ich wykańcza i spycha poniżej granicy opłacalności prowadzenia biznesu. Zatem czy jest sens konkurować ceną i czy w sieci to faktycznie konieczność?

Czy w sieci musi być taniej? Polacy nie są zamożnym narodem. Zarabiamy niewiele – wystarczy przeliczyć nasze średnie wynagrodzenie na litry benzyny czy metry mieszkania. Nie znaczy to jednak, że kupujemy tylko to co najtańsze. Dlaczego nie musisz konkurować ceną?

W dniu 24 kwietnia firma Google wprowadziła tzw. update algorytmu ustalającego kolejność wyświetlania wyników dla zapytań w swojej wyszukiwarce. Skutki działania nowego algorytmu zostały zauważone już w pierwszych minutach 25 kwietnia. To czym jest i po co jest wprowadzony ten update zostało opisane na oficjalnym blogu prowadzonym przez Matta Cutts'a (za: googlewebmastercentral) Zmiana ta została nazwana Penguin (mieliśmy Pandę teraz mamy Pingwina).

Niedawno na blog.2edu.pl pojawił się ciekawy felieton Piotra Peszko: ?Szkolenia a EFS, czyli jak koło zamachowe zabiło woźnicę?. Choć może to z mojej strony wyglądać na tani chwyt retoryczny, tekst, który prezentuję, powstał kilka tygodni temu i zwyczajnie odleżał się nieco (z różnych względów) w folderze ?do publikacji?. Po pierwsze, czekałem na dobry impuls, aby sensownie umocować tak (mimo wszystko) drażliwy temat; po drugie, lubię, kiedy teksty korespondują ze sobą, zwłaszcza gdy temat jest na czasie. O tym, jak dofinansowania zabiły myślenie o biznesie, a wykreowały całe szkoły myślenia o dotacjach, można by napisać odrębny felieton, ale ja nie o tym.

Pewnie mi się oberwie, ale najwyższa pora napisać felieton na czasie. Rozpętały się afery. Wszelakie. Niby z pozoru nie mają one większego wpływu na ebiznes. Ale jeśli uprościć, a co tam... jeśli zacząć demagogicznie, to mówiąc o sprzedaży, a do tego sprzedaży w internecie, możemy śmiało przyjąć, że wykorzystane w tytule tagi mają się do ebiznesu tak samo, jak wszystko inne, co się wystawia lub wystawianym chce być.